
Uczeń klasy 3 b Adam Ciupa to pasjonat astronautyki i konstruktor rakiet. O jego licznych sukcesach pisaliśmy wielokrotnie, a tym razem zamieszczamy tekst napisany przez Adama, w którym opisuje jeden ze swoich testów i dzieli się swoimi przeżyciami i spostrzeżeniami związanymi z upadkami i wzlotami, pokonywaniem trudności i dążeniem do osiągniecia celu. Zachęcamy do lektury!
Lot testowy rakiety Iryda był dla mnie jednym z najbardziej ekscytujących, ale i wymagających doświadczeń. Każda misja to nie tylko sprawdzian technologii, ale również lekcja pokory wobec sił natury i fizyki. Tym razem czekało mnie kilka niespodzianek, a wyniki testu przerosły moje oczekiwania.
Podczas lotu rakieta osiągnęła rekordową dla mnie prędkość 900 km/h. To uczucie było niesamowite, ale radość nie trwała długo – w wyniku błędu aktywacja spadochronu przy takiej prędkości spowodowała ogromną siłę oporu, wyrwała główną linę mocującą i doprowadziła do rozpadu rakiety. W jednej chwili wszystko, nad czym pracowałem, dosłownie rozsypało się w powietrzu. Mimo to dane, które udało się zebrać, były bezcenne!
Na pokładzie rakiety znajdował się specjalny zbiornik z cieczą imitującą paliwo rakietowe, a kamera zarejestrowała cały przebieg lotu. Eksperyment miał pokazać, jak paliwo zachowuje się w ekstremalnych warunkach i jakie może to mieć konsekwencje dla przyszłych misji kosmicznych. Wyniki eksperymentu okazały się fascynujące:
Podczas lotu rakieta osiągnęła rekordową dla mnie prędkość 900 km/h. To uczucie było niesamowite, ale radość nie trwała długo – w wyniku błędu aktywacja spadochronu przy takiej prędkości spowodowała ogromną siłę oporu, wyrwała główną linę mocującą i doprowadziła do rozpadu rakiety. W jednej chwili wszystko, nad czym pracowałem, dosłownie rozsypało się w powietrzu. Mimo to dane, które udało się zebrać, były bezcenne!
Na pokładzie rakiety znajdował się specjalny zbiornik z cieczą imitującą paliwo rakietowe, a kamera zarejestrowała cały przebieg lotu. Eksperyment miał pokazać, jak paliwo zachowuje się w ekstremalnych warunkach i jakie może to mieć konsekwencje dla przyszłych misji kosmicznych. Wyniki eksperymentu okazały się fascynujące:
- Stabilność rakiety – Ku mojemu zaskoczeniu, ciecz nie utworzyła paraboli w zbiorniku, co świadczyło o dobrze wyważonej konstrukcji rakiety.
- Zjawisko bezwładności – Gdy aktywował się spadochron, ciecz uderzyła w ściany zbiornika z ogromną siłą. To było niesamowite zobaczyć, jak skala przeciążeń wpływa na paliwo.
- Nieprzewidywalne zachowanie paliwa – W momencie rozpadu rakiety ciecz przemieszczała się chaotycznie, symulując potencjalny scenariusz awaryjny w prawdziwej misji kosmicznej.
- Gwałtowne zmiany momentu bezwładności – Przemieszczanie się paliwa może powodować nagłe, niekontrolowane ruchy rakiety.
- Zakłócenie systemów sterowania – Obecne systemy nie są zaprojektowane do kompensowania tak dynamicznych zmian masy.
- Uszkodzenia strukturalne – Uderzenia paliwa w ściany zbiornika mogą prowadzić do rozszczelnienia, a w skrajnych przypadkach nawet do eksplozji.